We wrzesniu mowilem rodzicom…

We wrzesniu mowilem rodzicom ze chce kupic auto (za swoje pieniadze) i zeby mi po prostu oplacili ewentualne ubezpieczenie i przeglad bo i tak tylko do maja potrzebuje. Zaczela sie gadka ze nie ma co kupowac auta bo to za drogie, nie utrzymam tego auta i „i tak sa 2 auta to zawsze ktores bedziesz mogl wziac” no ta, faktycznie. Wczoraj sobie pojezdzilem troche z kolegami po miescie i po tym odebralem mame z pracy. Jak sie dowiedziala ze kolegow wozilem to gadka ze eee a po co, a na co, paliwo marnuje (ktore sam tankuje na swoje potrzeby) i inne takie. Dzisiaj matka miala wolne, wychodze z domu i pyta czy bede bral auto, mowie ze nie wiem ale mozliwe ze tak. A ta z morda ma mnie ze mam nie brac auta do bezsensownej jazdy po miescie. Pytam w czym problem skoro sam tankuje, to w odpowiedzi dostaje ze EKSPLATUJE CZESCI I CIEKAWE CZY JE WYMIENIE JAK SIE ZEPSUJA/ZUZYJA. Ale wlasny samochod to niee po co zawsze ktorys bedziesz mogl wziac, po co trzecie auto. I jeszcze teksty w stylu „NIE ZACHOWUJ SIE JAK BY TO BYLO TWOJE AUTO”. Tak mnie juz wkurwia te skąpstwo na kazdym kroku, juz sie zastanawiam czy by nie kupic auta w tajemnicy po prostu i samemu wszystko oplacic i miec wyjebane. #motoryzacja #logikarozowychpaskow