To czym podróżujesz do pracy…

To czym podróżujesz do pracy ma wpływ na jakość Twojego życia. Pamiętam jak do gimbazy i technikum jeździłem autobusem. Ikarus bo tak nazywał się ten Węgierski wynalazek. Model 280, pewnie wyprodukowany na początku lat dziewięćdziesiątych, jaskrawy żółty z niebieskim logiem KZKGOP. Owa podróż prawie zawsze nie była zbyt przyjemna dla kierowcy jak i pasażera. Kierowca z bicepsem niczym Sławomir Toczek, wbijał jedynkę cztery razy. Jeżeli się nie udało, piąte podejście było do dwójki. Uf udało się, jedziem. Chorowałem na parkinsona jeszcze 10 min po opuszczeniu Budapesztańskiego autobusu. Pewnego jesiennego dnia nie zapomnę nigdy. Czekając na przystanku zastanawiałem się nad sensem życia, ta pora roku od zawsze wywołuje u mnie depresje. Poranne korki irytowały mnie jeszcze bardziej, nic dziwnego 8:20. Nagle za zakrętu jedzie On, cały na żółto, z wielkim 297, nowiusieńki Solaris Urbino 12. Jazda nim była czymś w rodzaju cudu nad Wisłą, niczym człowiek po lobotomii. Parkinson ustał ale nadal nie byłem zadowolony. Pamiętam jak kiedyś się zapalił. Zdałem prawo jazdy kupiłem samochód. Od ośmiu lat nie jechałem komunikacją miejską. Nadal jestem niezadowolony ale wygodniej.

pokaż spoiler #katowice #kzkgop Centrum – Podlesie

#ekologia #komunikacjamiejska #motoryzacja #gownowpis